Jesteśmy z Ostrawy i wciąż nie mamy czasu.
Nie piszę o czasie na spotkanie, piszę o czasie na zastanowienie się, jak poruszyć własny biznes eventowy, a także jakoś go poruszyć. Żyjemy tu w operatywności, mailach, telefonach, notatnikach i bieganinie w kółko i w kółko.
Kiedy zajmuję się konkretnymi wydarzeniami, najczęściej słyszę:
1. telefon dzwoni cały czas i zawsze trzeba go odebrać
- nie jest, a jeśli wyłączysz telefon na chwilę, wpływ na rzeczywistą pracę będzie ogromny
- Kiedy oddzwaniasz do klienta, możesz na przykład powiedzieć mu, że przygotowywałeś inne wydarzenie i teraz będziesz mu w 100% oddany.
2. Codziennie dostajemy mnóstwo e-maili o wydarzeniach, chaosie itp.
- wyłącz powiadomienia e-mail
- istnieje wystarczająco dużo dobrych narzędzi e-mail
- mieć określony czas w kalendarzu na komunikację elektroniczną (i wyciszyć w tym celu telefon)
3. Nie mam czasu zajmować się niczym innym, mamy wiele na głowie.
- Nagrywaj (śledź) wszystkie swoje działania w pracy przez tydzień, a następnie usiądź, skategoryzuj je i zastanów się, czy wszystko, co robisz, jest naprawdę częścią twojej pracy i czy to się do czegoś nadaje. Sam robiłem to kilka razy i…
- Przedyskutuj swoją pracę z kimś spoza Twojej lokalizacji/hotelu/firmy. Daj mu/jej wgląd w to, jak działasz i gdzie możesz zaoszczędzić czas i energię.
- Ludzie ze wszystkich dziedzin tak mówią, a często dzieje się tak dlatego, że przez 20 lat robili rzeczy w ten sam sposób i nie korzystali z nowoczesnych i wydajnych narzędzi.
4. Jest nas tu za mało
- Jest to niestety często prawda, szczególnie w przypadku mniejszych wydarzeń. Spróbuj prześledzić to również z innymi partnerami, a następnie przedyskutuj z szefem, co można zrobić inaczej.
5. latam od baru, do klienta, do postów na Facebooku
- A szkoda, bo jeśli biznes eventowy ma działać, jedna osoba nie może robić wszystkiego.
…jest więcej sytuacji, ale ze wszystkimi można sobie poradzić. Potrzeba tylko trochę racjonalnego spojrzenia i nie bania się stawić czoła rzeczywistości.
Jeśli nie wiesz, jak to zrobić, .